Local Content w offshore – szansa dla polskich firm wykonawczych

Local content w offshore to udział krajowych firm, wyrobów i usług w realizacji morskich farm wiatrowych, mierzony wartością dodaną lub udziałem w kontrakcie. Rozwój sektora morskiej energetyki wiatrowej w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej zakłada osiągnięcie potencjału 18 GW do 2040 r., co wymaga nakładów inwestycyjnych rzędu 400–500 mld zł. Obecny stopień zaangażowania polskiego przemysłu w projektach pierwszej fazy, takich jak Baltic Power czy Baltica 2, wynosi średnio 20–30 % wartości kontraktów.

Local Content w offshore – szansa dla polskich firm wykonawczych

Ile zostaje w Polsce? Rozliczenie pierwszej fazy

Analiza faktycznego udziału krajowego łańcucha dostaw w najbardziej zaawansowanych projektach offshore wind weryfikuje medialne deklaracje o wysokim stopniu uprzemysłowienia inwestycji. W przypadku projektu Baltic Power, który ma produkować rocznie 4 TWh energii, udział podmiotów krajowych wynosi obecnie 21 % wartości kontraktów. Z kolei projekt Baltica 2, realizowany przez PGE i Ørsted, zakłada poziom local content oscylujący w granicach 25–30 % do roku 2026. Choć Minister Aktywów Państwowych powołał specjalny zespół do spraw udziału krajowych firm w inwestycjach kluczowych dla państwa, twarde dane wskazują, że większość kapitału nadal transferowana jest do zagranicznych dostawców technologii.

Większość kluczowych komponentów dla morskich farm wiatrowych w pierwszej fazie rozwoju sektora pochodzi z importu, co ogranicza przepływ kapitału do polskich przedsiębiorstw. Turbiny o mocy 14 MW dostarczają tacy giganci jak Siemens Gamesa czy Vestas, a ich łopaty o długości 110 metrów i średnicy wirnika 236 metrów są produkowane poza granicami kraju. Monopale i fundamenty są zamawiane u producentów takich jak Smulders, natomiast specjalistyczne statki instalacyjne udostępnia duński Cadeler. Przykładem polskiego wkładu jest spółka Baltic Towers, która produkuje 150 sekcji wież rocznie, zatrudniając 500 pracowników, jednak masa tych elementów stanowi mniej niż 10 % całkowitego ciężaru infrastruktury farmy.

Wartość kontraktu przepływa do podmiotów zagranicznych głównie na etapach wysokotechnologicznych i logistycznych o dużej złożoności. Procesy projektowania fundamentów oraz certyfikacji technicznej są zdominowane przez biura inżynieryjne DNV oraz Ramboll, a instalację morską realizują jednostki armatora Fred. Olsen Windcarrier. Polskie firmy pełnią obecnie rolę podwykonawców w zakresie robót żelbetowych, produkcji drobnych konstrukcji stalowych oraz świadczenia usług logistyczno-hotelowych. Pomimo tego, PGE Baltica podpisała umowę ramową z PROJMORS na doradztwo techniczne w zakresie infrastruktury portowej, co stanowi sygnał budowy kompetencji doradczych na poziomie lokalnym.

Przedsiębiorcy analizujący udział w łańcuchu dostaw powinni weryfikować, czy w umowach między deweloperem a generalnym wykonawcą znajduje się precyzyjna klauzula local content. Brak takich zapisów sprawia, że szanse na zatrudnienie polskich jednostek typu crane vessel lub statków serwisowych drastycznie maleją. Należy pamiętać, że udział polskich firm w lądowej energetyce wiatrowej wynosi ok. 60 %, co stanowi docelowy punkt odniesienia dla sektora morskiego po 2030 roku. Obecnie 9 % polskich firm już zaangażowało się w morską energetykę wiatrową, a 52 % planuje dołączyć do tej inicjatywy w najbliższych latach.

Cel 50 % po 2030 r. – co się musi zmienić

Mechanizmy regulacyjne zawarte w aktualnym porządku prawnym nie narzucają sztywnych limitów udziału krajowego komponentu, co wpływa na strukturę zamówień w pierwszej fazie. Art. 7a ustawy o promowaniu energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych określa obowiązki informacyjne deweloperów, ale nie definiuje minimalnego progu local content. W związku z tym Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi konsultacje społeczne projektu rozporządzenia, który ma zostać sfinalizowany do 30 czerwca 2025 r. Nowe przepisy mają wprowadzić system punktowy, w którym deklaracja wykorzystania krajowych zasobów będzie kluczowym kryterium oceny ofert w procesach koncesyjnych.

Aukcje planowane na rok 2025 mają stać się główną dźwignią wzrostu udziału polskich przedsiębiorstw w budowie farm offshore. Zgodnie z zapowiedziami resortu klimatu, prekwalifikacja do aukcji będzie uwzględniać kryterium local content o wadze do 15 punktów na 100 możliwych. Podmioty, które zadeklarują udział krajowy na poziomie powyżej 45 %, otrzymają maksymalną liczbę punktów bonusowych. Podejście to, promowane przez przedstawicieli administracji rządowej pod hasłem „local first”, ma na celu zabezpieczenie interesów krajowego przemysłu stalowego i stoczniowego przed konkurencją z rynków azjatyckich i zachodnioeuropejskich.

Benchmarkiem dla sektora offshore pozostaje lądowa energetyka wiatrowa, gdzie udział polskich firm przekracza 50 % całego łańcucha dostaw, a w niektórych obszarach sięga nawet 70 %. Podobny mechanizm planowany jest dla budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Choczewie, gdzie udział krajowych podmiotów ma wynieść 40 %. Wprowadzenie analogicznych wymogów w morskiej energetyce wiatrowej pozwoli na zwiększenie mocy zainstalowanej na polskim Bałtyku do poziomu 5,9 GW do 2030 roku. Transformacja ta ma realny wpływ na środowisko, redukując emisje CO2 o 2,8 mln ton rocznie, przy jednoczesnym zasilaniu około 2 milionów gospodarstw domowych energią z projektu Bałtyk 1.

Kto już zdobył know-how – mapa kompetencji

Polskie przedsiębiorstwa stoczniowe i budowlane skutecznie ewoluują od roli podwykonawców do partnerów technologicznych w międzynarodowych konsorcjach. Stocznia CRIST zabezpieczyła kontrakt o wartości 600 mln zł na wykonanie 30 fundamentów dla farmy Baltica 2 w ramach umowy EPC z Ørsted. Mostostal Pomorze dostarcza konstrukcje typu jacket dla projektu Baltic Power, a firma NDI realizuje budowę terminala instalacyjnego T5 w Gdańsku o wartości 250 mln zł. Te inwestycje w infrastrukturę portową są kluczowe, ponieważ Baltica 2 będzie korzystać z portu instalacyjnego w Gdańsku oraz bazy serwisowej w Ustce.

Budowa nowoczesnych zakładów produkcyjnych, takich jak fabryka wież Baltic Towers w Gdańsku, znacząco podnosi potencjał eksportowy polskiej gospodarki. Inwestycja ta, obejmująca halę o powierzchni 62 000 m², została sfinansowana m.in. z kredytu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 291 mln zł. Choć technologia produkcji opiera się na licencji hiszpańskiej firmy Haizea, polscy inżynierowie wypracowali własne IP w zakresie spawania grubościennych blach w gatunku S355. Zdolności produkcyjne na poziomie 150 wież rocznie pozwalają na obsługę nie tylko rynku bałtyckiego, ale i rynków zachodnioeuropejskich, gdzie moc MEW ma wzrosnąć do 300 GW do 2050 roku.

W obszarze zaawansowanych komponentów kompozytowych liderem pozostaje zakład LM Wind Power w Żarach, zatrudniający 1,2 tys. pracowników. Fabryka produkuje 600 łopat rocznie, w tym modele o długości 107 metrów, co czyni ją kluczowym ogniwem w globalnym łańcuchu dostaw GE Vernova. Mimo że projektowanie łopat odbywa się w Danii, polski zespół odpowiada za kontrolę jakości (QA) oraz pełnoskalowe testy wytrzymałościowe. Udział polskich firm w łańcuchu dostaw dla projektu Bałtyk 1, o mocy 1560 MW, ma szansę sięgnąć nawet 45 %, co potwierdza dynamiczny przyrost kompetencji w sektorze high-tech.

Dla podmiotów aspirujących do wejścia w łańcuch dostaw stoczniowych niezbędne jest uzyskanie certyfikatu ISO 3834-2, który potwierdza najwyższe standardy jakości w spawalnictwie. Bez tego dokumentu firmy nie są dopuszczane do przetargów na budowę sekcji wież czy fundamentów. Współpraca z doświadczonym partnerem z branży offshore wind oraz uczestnictwo w inicjatywach takich jak "Enea z energią dla polskiego biznesu" pozwala mniejszym podmiotom na stopniowe wdrażanie wymaganych procedur bezpieczeństwa i jakościowych (HSE).

Ryzyko przejściowe – co może zatrzymać wzrost

Jedną z głównych barier rozwoju local content jest niedostateczna infrastruktura portowa, która nie przystaje do parametrów nowoczesnych turbin offshore. Baza serwisowa w zachodniej części portu w Ustce, zlokalizowana na terenie dawnej przetwórni rybnej, wymaga pilnej modernizacji nabrzeży. Obecna nośność heavy-lift quay na poziomie 15 t/m² jest niewystarczająca dla operacji przeładunkowych transition pieces ważących ponad 800 ton. Ponadto, ograniczone okno instalacyjne na Bałtyku, trwające zazwyczaj 180 dni w roku, sprawia, że każde opóźnienie w infrastrukturze lądowej generuje 12-miesięczny poślizg w harmonogramie (tzw. slip).

Kolejnym wyzwaniem jest brak polskich jednostek instalacyjnych typu jack-up, których koszt budowy szacuje się na około 300 mln EUR. Obecnie polscy deweloperzy są zmuszeni korzystać z jednostek zagranicznych, takich jak niemiecki „Innogy Jupiter”, co znacząco obniża wskaźnik udziału krajowego. Branża wskazuje na konieczność wsparcia inwestycji rządowych przy wejściu na rynki wykonawcze oraz potrzebę rzetelnej strategii rozwoju źródeł wiatrowych. Jak podkreślają eksperci, tylko przewidywalność zamówień pozwala firmom prywatnym na ryzykowne inwestycje w doki i specjalistyczne dźwigi o udźwigu powyżej 2000 ton.

Barierę wejścia dla średnich przedsiębiorstw stanowi również specyfika finansowania kontraktów typu EPC w morskiej energetyce wiatrowej. Wymagane gwarancje wadium oraz zabezpieczenia należytego wykonania umowy wynoszą zazwyczaj od 2 % do 5 % wartości kontraktu. Przy projektach opiewających na setki milionów złotych, polskie firmy o limitach kredytowych rzędu 80–120 mln zł nie są w stanie samodzielnie konkurować o duże pakiety prac. Przykładem udanej inżynierii finansowej jest Baltic Towers, gdzie kredyt 291 mln zł musiał zostać zabezpieczony hipoteką na hali produkcyjnej, co dla wielu mniejszych podmiotów jest barierą nie do przejścia.

Transformacja energetyczna to nie jest już wyłącznie dyskusja o ekologii czy ochronie klimatu, ale o przyszłości polskiej gospodarki i miejscach pracy – podkreślają przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych, wskazując na wagę 130 mld zł planowanych inwestycji.

Check-lista dla wykonawcy – jak wejść do gry

Wejście do łańcucha dostaw morskiej energetyki wiatrowej wymaga od przedsiębiorstwa przejścia wieloetapowego procesu certyfikacji i audytów technicznych. Deweloperzy tacy jak Ørsted stosują rygorystyczne systemy kwalifikacji dostawców, w których formularz Qualification of Suppliers (QOS) obejmuje ponad 60 stron szczegółowych pytań dotyczących etyki biznesu, BHP i stabilności finansowej. Proces ten trwa zazwyczaj od 6 do 9 miesięcy i wymaga pełnego zaangażowania kadry zarządzającej oraz działów technicznych.

  1. ISO 3834-2: Uzyskanie certyfikatu pełnych wymagań jakości w spawalnictwie materiałów metalowych.
  2. EN 1090 EXC4: Certyfikacja wykonawstwa konstrukcji stalowych w najwyższej klasie konsekwencji, dopuszczającej elementy do pracy na pełnym morzu.
  3. DNV-ST-0126: Wdrożenie standardu projektowania i produkcji konstrukcji wsporczych dla turbin wiatrowych.
  4. Rejestracja w bazach dostawców: Złożenie dokumentacji poprzez formularze na stronach takich jak baltyk123.pl lub platformy zakupowe Grupy Orlen i PGE.

Firmy powinny poszukiwać nisz rynkowych, które obecnie są zdominowane przez import, a mogą być zagospodarowane lokalnie przy relatywnie niskich nakładach na retooling. Przykładem są klatki anodowe do ochrony katodowej fundamentów, gdzie zapotrzebowanie wynosi około 250 ton cyny na jedną farmę, a obecnie 100 % tych elementów jest sprowadzane z Hiszpanii. Innym obszarem są segmenty kablowe 220 kV oraz usługi testów typu HIPOT. Polska firma Tele-Fonika Kable udowodniła skuteczność tej strategii, zabezpieczając kontrakt o wartości 40 mln zł na dostawy dla projektu Baltic Power.

Rodzaj certyfikacjiSzacowany kosztOkres ważności
ISO 3834-2 / EN 109080 000 – 120 000 zł3 lata (audyty roczne)
DNV-ST-0126120 000 – 150 000 EURZależny od projektu
Audyt BHP (HSE Offshore)30 000 – 50 000 zł12 miesięcy

Rekomendowaną strategią dla podmiotów bez doświadczenia w sektorze offshore jest rozpoczęcie współpracy jako poddostawca Tier-2 lub Tier-3. Wymagania formalne na tych poziomach są mniej restrykcyjne, a zdobyte referencje pozwalają na stopniowe budowanie wiarygodności w oczach deweloperów. Należy pamiętać, że morska energetyka wiatrowa to projekt obliczony na co najmniej 30-letnią fazę eksploatacji i serwisowania, co gwarantuje stabilne przychody dla firm, które zdołają utrzymać się w łańcuchu dostaw po zakończeniu fazy instalacyjnej. Powołanie spółki Baltic Offshore Service Solution (BOSS) – pierwszego w Polsce konsorcjum oferującego kompleksowe zarządzanie farmami – otwiera nowe możliwości dla lokalnych serwisantów.

Jaki jest obecny poziom local content w polskich projektach offshore?

W pierwszej fazie realizacji morskich farm wiatrowych (projekty Baltic Power, Baltica 2) poziom local content wynosi od 20 % do 30 %. Największy udział mają polskie firmy w zakresie prac przygotowawczych, doradztwa technicznego oraz produkcji konstrukcji stalowych.

Które porty będą pełniły kluczową rolę w obsłudze farm Baltica 2?

Projekt Baltica 2 będzie korzystał z dwóch kluczowych lokalizacji: portu instalacyjnego w Gdańsku oraz bazy serwisowej w Ustce. Budowa zaplecza serwisowego w porcie Ustka ma rozpocząć się w 2025 roku na terenach dawnej przetwórni rybnej.

Czy udział w aukcjach offshore 2025 promuje polskie firmy?

Tak, prekwalifikacja do aukcji w 2025 roku przewiduje bonusy punktowe za local content. Firmy deklarujące udział krajowy powyżej 40 % mogą uzyskać dodatkowe 15 punktów w ogólnej ocenie wniosku, co znacząco zwiększa szanse na uzyskanie koncesji.

Jakie są główne bariery finansowe dla polskich podwykonawców?

Główną barierą jest ograniczony kapitał obrotowy (często w granicach 80–120 mln zł) oraz konieczność wnoszenia wysokich gwarancji bankowych (2–5 % wartości kontraktu). Inwestycje w specjalistyczny sprzęt, jak statki jack-up kosztujące 300 mln EUR, przekraczają możliwości pojedynczych firm prywatnych.
📞

Potrzebujesz profesjonalnej pomocy?

Skontaktuj się z nami - bezpłatnie wycenimy Twój projekt i doradzimy najlepsze rozwiązanie.

Zamów bezpłatną wycenę →

Obsługiwane lokalizacje

Jesteśmy lokalnym liderem. Sprawdź nasze realizacje i ofertę dedykowaną dla Twojego miasta.